Sokołowsko, wieś wspominająca czasy doktora Brehmera…

Oficjalna strona Mariusza Walinowicza

Sokołowsko, wieś wspominająca czasy doktora Brehmera…

Dziwna i skomplikowana historia tej wsi nie pozwalała mi zrobić z tego zwykłej publikacji. 7 września 2012, 2. edycja Sokołowsko Festiwal „Hommage á Kieślowski”. To niebywała okazja, by chodząc ulicami przepięknej miejscowości dowiedzieć się czegoś więcej o Kieślowskim, doktorze Brehmerze, o tym co działo się w ruinach Grunwaldu i dlaczego idealnie funkcjonujące, pierwsze w Polsce Sanatorium dla gruźlików… popadło w ruinę.

Szukając informacji w Internecie nie znajdzie się za wiele. Wikipedia używając słowa „najprawdopodobniej” przypisuje powstanie wsi do zakonu benedyktynów. Dokładna data nie jest określona. Ważniejszym elementem w historii dzisiejszego Sokołowska staje się w 1849 wizyta hr. von Columb, która zachwycona krajobrazem ściąga swojego szwagra dra Hermanna Brehmera, który buduje ogromne, specjalistyczne sanatorium do walki z gruźlicą. Na jego wzór powstaje ośrodek leczenia gruźlicy w Davos.

DSC05882

Rozmowa z ludźmi pozwoliła mi ustalić i uzupełnić dziury na jakie natknąłem się przy szukaniu informacji o tym, co działo się z ośrodkiem po II wojnie światowej, gdy ceglasty kolos przeszedł w ręce Polaków. To co usłyszałem zaszokowało… Głównym błędem(zdaniem mieszkańców) było zarządzanie. Ośrodek za czasów „Niemców” był drogim, prywatnym, prężnie działającym „organizmem”. Ludzie z daleka przybywali do Sokołowska, by korzystać ze specyficznego klimatu, górskich ścieżek leczniczych dopasowywanych do gruźlików. Na sanatorium stać było tylko bogatszych ludzi. Brehmer mierzył temperaturę powietrza w górach, pod Grunwaldem i ustalał trasy spacerów. Efekty leczenia pacjentów były skrupulatnie analizowane i udoskonalane. Kiedyś leczono się po kilka miesięcy i ludzie rzeczywiście wracali do zdrowia.

A dzisiaj co? gruźlicę leczy się w dwa tygodnie i spadaj do domu radź sobie sam… Twój lekarz powie, że się nie zna, a w medycynie pracy powiedzą, że się nie nadajesz do roboty i za pół roku to jesteś strzępem człowieka. I to jest problem. – mówi mieszkanka Sokołowska

Po wojnie ośrodek trafiając pod opiekę Polaków, stał się „państwowy”. I tu zaczęły się problemy.

Lata 90, solidarności, przekształcenia w demokrację… ludzie nie byli przygotowani do prowadzenia poszczególnych instytucji. I wtedy zamykało się kopalnie wałbrzyskie, wszystkie szpitale w Sokołowsku. Kto o tym decydował? Nie fachowość, znajomość tematu tylko ludzie, którzy przekrętami wygrywali wybory. Dzisiaj mamy już 25 lat po i nadal nie można się z tego wyciągnąć.

Urząd Marszałkowski był właścicielem sanatoriów w Sokołowsku. W momencie gdy budynki zostały przekazane pod gminę, nie sprawdzono możliwości oraz umiejętności zarządzania przez nowych właścicieli. Gmina nie znając obiektów rozpoczęła szybką sprzedaż nieruchomości prywatnym ludziom. Kiedyś kilkanaście sanatoriów we wsi, dzisiaj działają może dwa…

DSC06048

Dowiedziałem się nawet, że celowo nie chciano sprzedać obiektów ze względu na to, że jednym z zabytków jest obecny dom osoby zarządzającej kiedyś nieruchomościami. W momencie sprzedaży zasiedziały zarządca musiałby również pozbyć się swojego domu. Nawet dziwna decyzja o zburzeniu części zamku była niewidoczna dla władz… Gdzie wtedy były instytucje i prawo? Gmina jako właściciel gruntu nie miała nic przeciwko decyzji zarządcy o wyburzaniu?

Nie! A jeszcze 2005 rok i pożar doprawił pozostałości. To okropne…

Na chwilę odrywamy się od ruin Grunwaldu. Inny przykład „złego zarządzania”. Burmistrz sprzedaje cerkiew biskupowi. Dlaczego? Ponieważ nawet miejsce sakralne było wykupione na prywatny użytek (co było skandaliczne dla biskupa). W zabytku byli normalnie, prawnie zameldowani ludzie. Wszystko administracyjnie przekazywane gminie było „na pniu” sprzedawane. Nikt nie patrzył co i komu sprzedaje.

Wracając do Grunwaldu…

DSC05973Światełko w tunelu zapaliło się w chwili pojawienia się pewnego Żyda, który chciał zakupić ruiny i je odremontować. I tu kolejna przeszkoda – konserwator zabytków. Tak jak w czasie burzenia części zabytku nie działało prawo w ogóle, tak teraz przepisowo zabraniano na jakiekolwiek zmiany w architekturze budowli. Chętny nabywca sprowadzał surowce z zagranicy. W momencie, gdy nawet odcień zieleni nie pasował do reszty cegieł, konserwator nie wyrażał zgody na dalszą budowę. Żyd wyjechał(miał dosyć) a ruina mogąca się odrodzić, dalej się sypała.

 

DSC05949

Kieślowski

Co wiązało Krzysztofa Kieślowskiego z Sokołowskiem? Dzieciństwo. To tutaj spędził część swojego życia. Sanatorium było jedynym miejscem i ratunkiem dla jego ojca, inżyniera chorego na gruźlicę. Nie wyleczony zmarł i został pochowany w Mieroszowie, niedaleko Sokołowska.

Gdy Fundacja Sztuki Współczesnej „In Situ” przejęła Grunwald rozpoczęto starania przywrócenia dawnego wyglądu ośrodka. Przekazanie archiwów Kieślowskiego na rzecz fundacji to kolejny krok do tego, by dobrze zarządzający „ludzie z Warszawy” zajęli się obecną sytuacją. Nawet niemiłe (w odczuciu mieszkańców) zachowanie burmistrza gminy, który zorganizował w tym samym czasie dożynki, nie stłumi ciekawych opowieści i historii stojącej za czerwonymi cegłami wsi.

Podziękowania tym, którzy z ogromną serdecznością opowiadali o Sokołowsku.
Mariusz

GALERIA: